Odszedł pies, którego kochali wszyscy
Data: 27/01/2012
Z przykrością informujemy, iż 12 stycznia 2012 roku po dwóch dniach walki o życie i podjęciu wszelkich możliwych środków za Tęczowy Most przeszedł nasz ukochany Czucz.
11 stycznia około godziny 12:00 Czucz nagle przestał odbierać bodźce zewnętrzne, dostał porażenia przednich kończyn, stracił wzrok i słuch… Natychmiastowo udaliśmy się do najbliższej kliniki weterynaryjnej przy ul. Komandorskiej dr. Niedzielskiego. Czuczkowi udzielono pierwszej pomocy. Został podłączony do kroplówki, a później z minuty na minutę było coraz gorzej. Weterynarz nie potrafił określić co dzieje się zwierzęciu i dlaczego ma takie objawy. Dlatego w ten sam dzień, Czucz został przetransportowany do Weterynaryjnej Pracowni Rezonansu Magnetycznego i Tomografii Komputerowej VetMR należącej do dr. Niedzielskiego. Rezonans trwał 1,5 godziny. Czucz dostał leki przeciw obrzękowe oraz preparaty wzmacniające. Następnego dnia Czucz czuł się nieco lepiej – podnosił głowę, ale nadal jednak nie słyszał i nie widział . Nie mógł również chodzić. Nie mógł również wyczuć obecności swoich opiekunów przy jego boku.
12 stycznia wieczorem, jego stan diametralnie się pogorszył. Czuczek miał trudności z oddychaniem, leżał półprzytomny, stracił świadomość. Wykonanie rezonansu nie przybliżyło lekarzy do określenia przyczyny tragicznego stanu zdrowia. Zaproponowano nam wykonanie dodatkowych badań płynu mózgowo-rdzeniowego, z których wynik ujawniony byłby po 5 dniach. Nie mogliśmy tyle czekać, ponieważ Czucz nie przeżyłby do rana. Podjęliśmy decyzję o eutanazji.

Pożegnaliśmy psa, którego wola życia przezwyciężyła wszelkie trudności oraz kalectwo. Pożegnaliśmy psa, który był symbolem ludzkiego okrucieństwa, a jednocześnie dowodem na to, że tylko dobre chęci i miłość wystarczą do zapewnienia komuś szczęśliwego życia.
Serdecznie dziękujemy opiekunce Czucza – Agnieszce oraz jej rodzinie Marioli, Adrianowi oraz Sebastianowi, którzy jako jedyni podjęli trud opieki nad Czuczem oraz pokochali go z całego serca. Dziękujemy również wszystkim, którzy przez lata pomagali w utrzymaniu oraz zapewnieniu Czuczowi specjalistycznej opieki. Bez WAS wszystkich by się to nie udało.


















