Kubie nie dało się już pomóc…
29/12/2011
5 grudnia 2011 roku inspektorzy TOZ Wrocław zjawili się w kamienicy przy ul. Świeżej we Wrocławiu. Wcześniej organizacja otrzymała zgłoszenie, że w jednym z mieszkań mieszkają głucho-nieme osoby, które źle traktują kota. Osoba zgłaszająca przesłała nam takie zdjęcia:




Kiedy inspektorzy zjawili się na miejscu, byli świadkiem tego jak właściciel zwierzęcia go kopie i nie pozwala wejść mu do mieszkania… udało nam się porozumieć z jednym z mieszkańców. Wytłumaczyliśmy dlaczego zjawiliśmy się na miejscu i zwierzę zostanie odebrane z powodu zaniedbania. Na początku zapadła zgoda na zabranie zwierzęcia, jednak inni mieszkańcy widząc, że kot ma z nami jechać wpadli w szał. Siostra właściciela zabrała kota i schowała się w pokoju nie chcąc go oddać. Zagroziliśmy wezwaniem policji na pomoc, kiedy siostra została o tym powiadomiona, wróciła i rzuciła kotem o ziemię. Inspektorzy natychmiast odebrali zwierzę.


6 grudnia 2011 roku Kuba, bo tak nazywa się kotek zjawił się u weterynarza. Poniżej przedstawiamy Państwu przebieg leczenia zwierzęcia:


Niestety 27 grudnia 2011 roku stan zdrowia Kuby bardzo się pogorszył. Ponownie zjawił się u weterynarza w celu przeprowadzenia badań. Weterynarz wykonał testy na FeLV (białaczka kotów) oraz FIV (zespół nabytego niedoboru immunologicznego u kotów). Oba testy wypadły pozytywnie… Kuba był bardzo przyjaźnie nastawiony do ludzi. Kochał być głaskany, towarzystwo ludzi było dla niego najważniejsze, mimo iż był przez nich źle traktowany.


Kuba musiał zostać uśpiony…
Mimo, iż Kuba nie żyje prosimy o pomoc w pokryciu zadłużenia u weterynarza.








