Nana przebywa pod naszą opieką od kwietnia. Wciąż przyjmuje wiele antybiotyków oraz sterydów, które pozwalają jej dojść do zdrowia. Obecnie leczenie Nany kosztowało nas ponad 4 000 tysiące złotych. Jest wysterylizowana i czeka na kogoś o wielkim sercu, kto da jej dom pełen miłości.
Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że sunia nigdy nie odzyska pięknej i gęstej okrywy włosowej, gdyż stan do którego doprowadził poprzedni właściciel znacznie wyniszczył jej organizm. Nie jest to jednak przeszkodą do tego, aby pokochać Nanę, taką jaka jest. A jest ona sympatyczną i bardzo towarzyską sunią, która nade wszystko ceni wygodną kanapę. Jest również doskonałym stróżem, bardzo lojalnym.
Nowych właścicieli pokocha całym swoim bernardynim sercem.
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce
Oddział we Wrocławiu
ul. Żeromskiego 56,
50-312 Wrocław
Nasze konto: PKO BP 59 1020 5242 0000 2202 0251 5096
dla wpłat zagranicznych SWIFT: PKOPPLPW
Z dopiskiem: „Ratunek dla Nany”
Nana ma się coraz lepiej, jej sierść odrasta i staje się coraz bardziej gęsta, a jej skóra jest coraz bardziej delikatniejsza. Nana wciąż jest leczona, wciąż przyjmuje duże ilości antybiotyków oraz witamin, które poprawiają jej stan zdrowia. Wkrótc zostanie wysterylizowana. Nana jest cudownym psem, uwielbia kontakt z człowiekiem. Nie jest agresywna w stosunku do innych psów oraz kotów. Ładnie prowadzi się na smyczy i potrafi zaufać człowiekowi całym swoim sercem.
Pomóż jej odzyskać wiarę w życie! Przygarnij ją i pokochaj całym swoim sercem!
Poniżej zamieściliśmy filmik, jak Nana zaprzyjaźniła się z Fartem i zaczyna z nim szaleć na całego ;) Jak widać, sunia (wbrew pozorom) wygląda coraz lepiej. Nana ok. 5 - 9 czerwca zostanie wysterylizowana. Zostaną jej również wykonane kompleksowe badania (krew, badanie tarczycy, biochemia krwi, zeskropbiny ze skóry). Leczenie trwa. Jeszcze kilka miesięcy i Nana będzie już piękna :-) Przypominamy, że Nana wciąż szuka domu...
Nana bardzo powoli wraca do zdrowia. Zgodnie z zaleceniami lekarza weterynarii kąpana jest co dwa dni, co tydzień dostaje ivermektynę, a co trzy dni zylexis. Oto kilka nowych zdjęć Nany ;-) A dlaczego historia z "prawie" happy endem? Bo niestety Nanka nie znalazła nowego domku... wciąż czeka.
Jeżeli jesteś chętny, aby adoptować Nanę prosimy o kontakt: Joanna Kleszcz, telefon: 726 90 55 66, e-mail: toz.wroclaw@wp.pl
Oświadczenie lekarzy weterynarii odośnie Nany
11 kwietnia 2011 roku Nana ponownie odwiedziła swojego weterynarza. Dostała IWERMEKTYNĘ - lek, służący do leczenia inwazji wywołanych przez pasożyty. Musi go otrzymywać co tydzień, przez kolejne 3 miesiące. Dodatkowo sunia będzie kąpana co dwa dni w specjalnym szamponie, który znacznie poprawi wygląd jej skóry.
Po pierwszej wizycie Nanie już zaczęła goić się skóra - to za sprawą leczniczego szamponu, antybiotyków oraz zastrzyków. Jej leczenie idzie w dobrym kierunku, ponieważ jest pod stałą opieką specjalistów. Nana jest karmiona karmą Royal Canin INTESTINAL - karma jest wysokokaloryczna oraz zawiera witaminy, dzięki którym Nana wróci do zdrowia. Już wkrótce dodamy więcej zdjęć Nany.
Serdecznie dziękujemy każdemu, kto pomaga pokryć koszty leczenia Nany!
8 kwietnia 2011 roku inspektorzy TOZ Wrocław udali się do miejscowości Straża, w woj. Dolnośląskim, aby zweryfikować zgłoszenie odnośnie wychudzonego oraz łysego bernardyna. O godzinie 23:00 inspektorzy TOZ pojawili się na miejscu. Właścicielka psa, była tak pijana, że nie rozumiała po co przyjechaliśmy i kazała nam natychmiast wyjść z posesji, bo inaczej pójdzie po swoich synów i „będą nas w kawałkach zbierać”. Dodatkowo przyznała się, że pies należy do jej syna, którego obecnie nie ma w domu.
Psa nie dało się zauważyć na terenie posesji, dopiero po naszych gwizdach i nawoływaniach ze starej, rozwalającej się szopy dało się usłyszeć stłumione odgłosy szczekania. Po podejściu do szopy, poczuliśmy PRZERAŻAJĄCY fetor i nie mieliśmy żadnych wątpliwości co do tego, że psa trzeba natychmiastowo odebrać. Po otwarciu „drzwi” naszym oczom ukazała się słodka, miła i przyjazna bernardynka w przerażającym stanie zdrowia. Natychmiastowo założyliśmy jej obroże ze smyczą i zaprowadziliśmy do naszego samochodu, tak, aby właścicielka psa nie zwróciła na to uwagi – podejrzewamy, że po kilku dniach dopiero się zorientowała, że psa nie ma…
Pies został odebrany na podstawie złamania przepisów Ustawy o Ochronie Zwierząt. Nana – bo tak nazwaliśmy bernardynkę – mieszka teraz w domu tymczasowym u jednej z naszych inspektorek. Będziemy o nią walczyć do ostatnich sił – mimo, że przez wiele miesięcy przeraźliwie cierpiała, to mimo to, ma ogromną wolę życia!
9 kwietnia udaliśmy się z Naną do lekarza weterynarii. Sam weterynarz przyznał, że nigdy wcześniej nie widział tak zaniedbanego psa. Po pobraniu próbek do badania okazało się, że sunia ma nużycę oraz wiele innych pasożytów skórnych. Weterynarz ocenił Nanę na 2,5 roku. Waży 34 kilogramy i w tak strasznych warunkach musiała przebywać kilka miesięcy. Od poniedziałku zaczynamy mocne, ale nie gwałtowne leczenie wieloma środkami przeciw pasożytniczymi. Nana przyjmuje również antybiotyk, który poprawi znacznie wygląd jej skóry. Za pierwszą wizytę zapłaciliśmy już 93 zł, dodatkowo zakupiliśmy lek Amoksiklav – antybiotyk na skórę za 23 zł. Weterynarz powiedział, że leczenie Nany będzie wynosiło kilkaset złotych i zajmie wiele długich i dość ciężkich miesięcy.
Nana ma ogromną wolę życia, mimo, że wycierpiała wiele miesięcy to od samego początku odebrania macha do nas ogonem i nie rozstaje się z nami na krok. Pokochała nas od pierwszych kilku minut – być może wiedziała, że teraz będzie jej lepiej z nami. Nawet podczas pobierania próbek skóry od weterynarza, co jest dość bolesne, machała ogonem tak jakby nigdy nic. Wobec właściciela zwierzaka zostanie złożone na policję doniesienie o popełnieniu przestępstwa poprzez karygodne zaniedbanie zwierzęcia oraz narażenie go na śmierć.
Jej życie zależy w tym momencie wyłącznie od Państwa – bez Waszej pomocy, nie będziemy w stanie pokryć kosztów leczenia Nany… To aż tysiąc złotych. O stanie zdrowia suni oraz przebiegu leczenia będziemy informować na bieżąco.
Pomóż nam pomagać!
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce
Oddział we Wrocławiu
ul. Żeromskiego 56,
50-312 Wrocław
Nasze konto: PKO BP 59 1020 5242 0000 2202 0251 5096
dla wpłat zagranicznych SWIFT: PKOPPLPW